Tosia POV’S
Kilka lat wcześniej…
Siedziałam na plaży
i wykopywałam łopatką dziurę w pisaku, gdy duża fala zamoczyła moją
sukieneczkę. Bardzo zimna fala.
- Mamo! –
krzyknęłam i pobiegłam w stronę rodziców leżących na kocu. Mama opalała się i
czytała jakąś książkę, a tata sądząc po odgłosach smacznie drzemał.
- Jeju, Tosia coś
ty zrobiła?
- Ja nic! To woda!
Po chwili miałam na
sobie inną sukienkę.
- Idź pozbieraj
swoje rzeczy córciu. Zaraz wracamy do hotelu i będziemy się pakować, bo wracamy
do Warszawy.
Kiwnęłam główką i
potruchtałam tam gdzie się bawiłam. Pozbierałam wiaderka i grabki, ale nie
mogłam znaleźć łopatki.
- Hej – zagadnął
mnie jakiś ciemnowłosy chłopiec, który stał obok. – Znalazłem tą łopatkę i
chciałem spytać czy to twoja. Twoja?
Spojrzałam na jego
ręce.
- Tak, moja –
pokiwałam głową i wzięłam łopatkę.
- Jestem Dawid –
podał rękę na przywitanie.
- Ja Tosia –
odwzajemniłam uścisk.
- Tosia? To dziwne
imię – zaśmiał się.
Zawtórowałam mu.
- Wiem.
- Dawid! –
krzyknęła jakaś pani.
- Już idę! –
zawołał chłopiec, który ze mną się przywitał. – Muszę iść. Wracam do domu –
zwrócił się do mnie i pokazał na kobietę, która chyba była jego mamą.
- Ja też wracam do
domu.
- Zobaczymy się
jeszcze kiedyś? – spytał. Przyjrzałam mu się. Był chyba w moim wieku, czyli
miał z sześć lat, ale mówił tonem o wiele starszego chłopca.
- Nie wiem –
powiedziałam szczerze.
- Dawid, zbieramy
się! – zawołała jego mama.
- Muszę iść. Cześć!
– pomachał mi i pobiegł do mamy, potem jeszcze raz się odwrócił, a ja mu
odmachałam.
- Cześć!
Poszłam do mamy.
- Masz wszystko?
- Ychym.
Pojechaliśmy do
hotelu z moim starszym bratem i wróciliśmy do Warszawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz